wtorek, Październik 23, 2018
AktualnościAltcoinsBitcoin

Wkrótce koniec trendu wzrostowego Bitcoina? “Winter is Coming”

5.22Kwyświetleń
Ostatnia mania Bitcoina nabiera coraz większego tempa. Przekraczając wartość rynkową 100 miliardów przełamuje pewną barierę. Dla jednych jest to symbol siły co może wprawiać w zachwyt, dla innych zaś sygnał, że szykuje się coś “większego”.

Historia zatacza koło

Co jakiś czas na rynkach mamy do czynienia z tzw. bańkami, które rosną pod wpływem emocji jakie towarzyszą chęci szybkiego zysku. Emocje te przybierają na sile, gdy przez dłuższy okres czasu wartość danej kryptowaluty stale wzrasta w szybkim tempie. Dokładniej możemy to zobaczyć na wykresie Wall Street Cheat Sheet, który jest uniwersalnym wzorem prezentującym odczucia inwestorów na poszczególnych etapach cyklu.

Warto zaznaczyć, że bańki są stałymi elementami cyklu. Pojawiają się w momencie przebicia poprzedniego szczytu ceny, który kończy poprzedni cykl i rozpoczyna nowy dając wiarę, że rynek powrócił do trendu wzrostowego. Tym samym tworzy się bańka spowodowana wzrostem optymizmu i przekonania do kryptowaluty. Bańka pęka w momencie osiągnięcia maksymalnej wartości dla danego cyklu, co powoduje ogromne straty u osób, które zainwestowały pod wpływem emocji.

Na przełomie końca lutego i początku marca tego roku zakończył się pierwszy cykl, który trwał blisko 4 lata od 2013 r. Cena Bitcoina przebiła poprzedni szczyt, który był na poziomie około 1200$ (w zależności od giełdy), rozpoczynając nową bańkę.

Przedostatnia faza

Wiele wskazuje na to, że właśnie teraz jesteśmy w przedostatniej fazie bańki. Wśród inwestorów występuje “dreszczyk” emocji spowodowany ciągłym wzrostem ceny. Do tego należy dołożyć szum medialny, który potęguje nasze emocje i umacnia nas w przekonaniu, że inwestowanie w Bitcoina to genialny pomysł, a chęć dołączenia do pędzącego pociągu wydaje nam się zasadna. Na poniższym wykresie widać, że wszystko co dzieje się dzisiaj, ma przerażające podobieństwo do wydarzeń z 2013 roku.

Tym razem będzie inaczej?

Wiele początkujących osób nadal inwestuje swoje środki wierząc, że tym razem będzie inaczej, że bańka nie pęknie, a cena dalej będzie szła naprzód . Powodem takiego przekonania jest fakt, że obecnie jest większe zastosowanie Bitcoina, ekosystem jest lepiej rozwinięty, a wiele firm jest w to zaangażowanych. Jednak tak duży wzrost ceny w ciągu roku może być oznaką wzrastającej bańki, która prędzej, czy później musi pęknąć. Strach przed utratą zainwestowanych pieniędzy rośnie razem z ceną. Dlatego gdy nastąpi nieuniknione, czyli realizacja zysków przez doświadczonych inwestorów, w momencie osiągnięcia szczytu i pęknięcia bańki, możemy spodziewać się efektu kuli śnieżnej. Mniej doświadczeni i początkujący inwestorzy, w obawie przed utratą pieniędzy, zaczną sprzedawać Bitcoina po zaniżonej cenie, aby wydostać się z “pułapki” i uratować tyle pieniędzy ile się da. Rynek kryptowalut zna już takie przypadki. Doskonałym przykładem jest DigiByte (DGB), który z około 100 Satoshi wzrósł do przeszło 2600 i spadł do obecnej ceny, czyli 145 Satoshi.

Ostatnia faza nie oznacza końca

Ostatnia faza będzie miała miejsce w ciągu najbliższych miesięcy.  Prawdopodobnie nastąpi to przy cenie 10 000 – 15 000$. W tych okolicach możemy spodziewać się szczytu “Euforii”, po której z pewnością przyjdzie spora korekta ceny. Nie oznacza to jednak końca Bitcoina – przeciwnie. Pęknięcie bańki będzie rozpoczęciem kolejnego etapu trwającego cyklu, w którym Bitcoin stopniowo będzie tracił na wartości, aby w przyszłości ponownie odbić się od niskiej ceny i osiągnąć nowy szczyt, wyższy do obecnego, otwierając nowy cykl i tworząc nową bańkę. Kolejny cykl może przynieść znacznie większą cenę Bitcoina, mówi się, że nawet 100 000 – 200 000 $.

Era kryptowalut?

Opisany powyżej okres spadkowy Bitcoina może przyczynić się do “powrotu” rynku kryptowalut, na co czeka wiele osób. Z pewnością duża część inwestorów przerzuci swoje środki na inne kryptowaluty, aby dalej powielać swoje zyski.